Kolar: Piłka daje mi radość

Słowacki zawodnik, któremu kontuzja zabrała cały 2017 rok, z optymizmem patrzy w przyszłość i liczy na opóźniony debiut w barwach TSP.

To o nim można mówić jako największym pechowcu minionego roku. Po bardzo dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym do rundy wiosennej, w którym zdobył trzy bramki, Lubos Kolar, słowacki zawodnik Podbeskidzia doznał poważnego urazu eliminującego go z gry na długie miesiące. 
 - Takie jest życie piłkarza, z tym co się wydarzyło trzeba się pogodzić - mówi dziś Kolar - Ważna jest psychika, żeby się nie załamać po takiej kontuzji, tylko mocno pracować nad powrotem na boisko.
Zerwanie więzadła krzyżowego sprawiło, że dopiero jesienią ubiegłego roku Kolar wrócił do zajęć z drużyną. Wytężona praca: najpierw rehabilitacja po zabiegu a następnie stopniowy powrót do treningów zaowocowała - w końcówce rundy znalazł się wreszcie w meczowej kadrze. Wystąpił też w meczu rezerw i zapewnia, że po urazie nie został żaden ślad - Czuję się mocny, już od dwóch miesięcy wszystko robiłem z drużyną wszystkie zajęcia: gierki, treningi, pracowałem na sto procent.
Na powrót do gry ofensywnego gracza liczy trener Adam Nocoń: 
 - Mam nadzieję, że pech już go opuścił i teraz już wszystko będzie z nim w porządku. Ma za sobą poważny uraz, ale bardzo ciężko pracował i ma coś do udowodnienia, bo praktycznie w Podbeskidziu nie zagrał jeszcze meczu. Jest bardzo głodny gry. Ma wysokie umiejętności i dużo chęci do gry, oby tylko kontuzje już go omijały.
Cieszą mnie treningi, bardzo cieszy mnie myśl o meczach. Piłka daje mi radość – zapewnia Lubos Kolar, na którego debiut w Podbeskidziu czekają też bielscy fani.
MENU